top of page

Zwolnić na EASA. O antropologii i slow science

  • Writer: Elzbieta Gozdziak
    Elzbieta Gozdziak
  • 4 minutes ago
  • 5 min read
EASA 2026, Poznań. Fot.
EASA 2026, Poznań. Fot.

Wiktoria Moritz-Leśniak who o impresjach z konferencji EASA 2026 🇵🇱 🇺🇸


Jadąc tramwajem w stronę kampusu UAM na Morasku, słyszę rozmowy w różnych językach. Mimo wakacyjnego czasu tramwaj jest pełen ludzi. U części pasażerów dostrzegam niebieskie plakietki. To dla mnie znak, że jedziemy w tym samym kierunku.


W dniach 21–24 lipca w Poznaniu odbyła się EASA – największa konferencja antropologiczna w Europie, w tym roku zorganizowana na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Wzięło w niej udział ponad 1700 osób, co wymagało ogromnego zaangażowania ze strony Komitetu Organizacyjnego oraz wolontariuszek i wolontariuszy. Program obejmował różnorodne formy spotkań – od sesji plenarnych i paneli tematycznych, przez open mic i pokazy filmowe, po wydarzenia odbywające się w różnych częściach miasta.


Konferencja od środka



Szczególnie zwróciło moją uwagę przygotowanie przestrzeni konferencyjnej – zarówno fizycznej, jak i cyfrowej – z uwzględnieniem różnych potrzeb osób uczestniczących w wydarzeniu. Większość wystąpień była transmitowana i automatycznie nagrywana, dzięki czemu można było do nich wrócić także po zakończeniu konferencji. Wiele transmisji na Zoomie oferowało również automatyczne napisy, zwiększające dostępność dla osób niesłyszących i słabosłyszących.


Najbardziej zapamiętałam jednak „konferencyjne przedszkole”, zorganizowane w bibliotece dla osób przyjeżdżających z dziećmi. Nie spotkałam się wcześniej z takim rozwiązaniem. Jako młoda mama odebrałam je jako ważny sygnał, że uczestnictwo w życiu naukowym nie musi oznaczać rezygnacji z rodzicielstwa – i odwrotnie – a obecność dzieci w przestrzeni akademickiej może być czymś naturalnym.


Mój udział w tegorocznej konferencji był możliwy dzięki wolontariatowi. Jako jedna z kilkudziesięciu wolontariuszek i wolontariuszy wspierałam organizację wydarzenia, odpowiadając między innymi za obsługę techniczną. Była to dla mnie pierwsza okazja, by uczestniczyć w tak dużej konferencji antropologicznej i zanurzyć się w świecie badań prowadzonych przez antropologów z różnych części świata.


W poszukiwaniu antropologicznej wspólnoty



Możliwość wysłuchania wystąpień była okazją do rozwijania własnej antropologicznej wrażliwości i zastanowienia się nad tym, czego poszukuję w tej dyscyplinie. Inspirowały mnie nie tylko prezentowane metody badawcze, lecz także sposoby myślenia o etyce, pozycji badacza, relacyjności czy dyskomforcie pojawiającym się w terenie.


Równie ważne okazały się spotkania z badaczami znajdującymi się na podobnym etapie kariery naukowej. Rozmawialiśmy o trudnościach, frustracjach, nadziejach i codzienności pracy badawczej. Te rozmowy dały mi poczucie współdzielenia doświadczeń i przynależności do pewnego rodzaju wspólnoty.


Jednocześnie skala konferencji sprawiała, że nie sposób było uczestniczyć we wszystkich interesujących wydarzeniach. Trudno było też oprzeć się wrażeniu, że wybierając jedno spotkanie, traci się kilka innych. Śmiałyśmy się z koleżanką, że przez cały czas towarzyszy nam FOMO – fear of missing out, czyli obawa, że właśnie omija nas coś ciekawego i ważnego.


We need slow science


Najbardziej została ze mną prezentacja Liny Fadel „When research feels wrong: Positionality, discomfort, and the ethics of even asking”. Autorka podjęła w niej refleksję nad przestrzenią badawczą, do której wkraczamy, zanim jeszcze na dobre wejdziemy w teren. Wykorzystując fragmenty własnej poezji, zaprosiła uczestników do zastanowienia się nad tym, co dzieje się jeszcze przed rozpoczęciem badań – nad naszymi motywacjami, pozycją badacza, odpowiedzialnością oraz etycznym znaczeniem samego aktu zadawania pytań.


To wystąpienie skłoniło mnie do namysłu nad tym, co właściwie oznacza zwolnić. Wydaje się, że zwolnienie wymaga pewnych narzędzi, ale też bardzo konkretnego działania. Refleksja, namysł i czas poświęcony na zadawanie sobie pytań również są pracą badawczą. Coraz częściej mam poczucie, że właśnie tego brakuje we współczesnym świecie nauki, zdominowanym przez tempo i produktywność.


„We need slow science” – tym zdaniem zakończyłyśmy naszą rozmowę po wystąpieniu. I z tą myślą zostałam po konferencji.


Slowing Down at EASA: On Anthropology and Slow Science


EASA 2026, Poznań. Fot. Władysław Gardasz
EASA 2026, Poznań. Fot. Władysław Gardasz

By Wiktoria Moritz-Leśniak who writes about her impressions from EASA 2026


As I ride the tram toward Adam Mickiewicz University’s Morasko campus, I hear conversations in different languages. Despite the summer break, the tram is full. I notice blue badges on some of the passengers. It is a sign that we are heading in the same direction.


From July 21 to 24, Poznań hosted EASA, Europe’s largest anthropology conference, held this year at Adam Mickiewicz University. More than 1,700 people participated, requiring an enormous effort on the part of the Organizing Committee as well as dozens of volunteers. The program offered a wide range of formats—from plenary sessions and thematic panels to open mics and film screenings, as well as events held in different parts of the city.


Experiencing the Conference from the Inside



What particularly struck me was the attention given to making the conference space—both physical and digital—responsive to participants’ different needs. Most presentations were streamed and automatically recorded, making it possible to return to them after the conference. Many sessions streamed via Zoom also offered automatic captioning, making them more accessible to deaf and hard-of-hearing participants.


What I remember most, however, is the “conference kindergarten,” organized in the library for participants who came with children. I had never encountered anything like it at a conference before. As a young mother, I saw it as an important signal that participating in academic life does not have to mean giving up parenthood—or vice versa—and that the presence of children in academic spaces can be treated as something entirely natural.


I was able to participate in this year’s conference as a volunteer. As one of several dozen volunteers, I helped with the organization of the event, including providing technical support. It was my first opportunity to participate in such a large anthropology conference and to immerse myself in research conducted by anthropologists from different parts of the world.


In Search of an Anthropological Community



Listening to presentations gave me an opportunity to develop my own anthropological sensibility and to reflect on what I am looking for in this discipline. I was inspired not only by the research methods being presented but also by ways of thinking about ethics, researcher positionality, relationality, and the discomfort that can arise in the field.


Equally important were encounters with researchers at a similar stage of their academic careers. We talked about difficulties, frustrations, hopes, and the everyday realities of research. These conversations gave me a sense of shared experience and of belonging to a certain kind of community.


At the same time, the sheer scale of the conference made it impossible to attend everything that seemed interesting. It was also difficult to escape the feeling that by choosing one event, you were missing several others. A colleague and I laughed that we were experiencing FOMO—fear of missing out—throughout the conference.


We Need Slow Science


The presentation that stayed with me most was Lina Fadel’s “When Research Feels Wrong: Positionality, Discomfort, and the Ethics of Even Asking.” Fadel reflected on the research space we enter before we ever truly enter the field. Drawing on excerpts from her own poetry, she invited participants to think about what happens before fieldwork begins—about our motivations, our positionality as researchers, our responsibilities, and the ethical significance of the very act of asking questions.


Her presentation made me think about what it actually means to slow down. Slowing down seems to require certain tools, but also deliberate action. Reflection, contemplation, and the time we spend asking ourselves questions are also part of the work of research. Increasingly, I feel that this is precisely what is missing from contemporary academia, dominated as it is by speed and productivity.


“We need slow science”—that was how we ended our conversation after the presentation. And that is the thought I carried with me after the conference.


 
 
 

Comments


Good beginnings, promising futures

©2022 by Good beginnings, promising futures. Proudly created with Wix.com

bottom of page